GRABOWA - wieś jak w górach
Niewiele jest takich miejsc jak Grabowa. Trochę na końcu świata, na końcu drogi, pod wielką górą i wśród rozległych lasów. Brzmi jak początek bajki? I trochę tak właśnie jest. Położona na terenie Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd Grabowa potrafi zaskoczyć o każdej porze roku. Są tu wąskie, kręte wspinające się pod górę uliczki, stare drewniane i kamienne zabudowania, urocze wiekowe kapliczki, piękne grabowe lasy i ukryte w nich wapienne skały. A przede wszystkim – widoki, które pozwalają spojrzeć na Jurę z zupełnie innej, nie znanej powszechnie jeszcze perspektywy.
Proponujemy około 6-kilometrową trasę w formie pętli. To spacer dla tych, którzy lubią kiedy po drodze coś się dzieje: trochę lasu, trochę historii, kilka podejść, szerokie panoramy i miejsca, których nie znajdziecie na pierwszych stronach przewodników. Trasa została sprawdzona przez uczestników eventu turystycznego „Grabowa wieś jak w górach” 5 lipca 2026 r. Kilka zdjęć z tego eventu zamieszczamy w opisie wycieczki poniżej.
Długość: ok. 6 km
Czas przejścia: ok. 1 godz. 30 min + ewentualne przystanki
Trudność: średnia – większość trasy prowadzi drogami terenowymi, po drodze czeka nas kilka podejść i zejść. Jak to w górach 😊
ZOBACZ TRASĘ PRZEJŚCIA NA MAPIE. Plik GPX do pobrania na końcu artykułu.
Najlepiej rozpocząć spacer przy parkingu obok cmentarza.
Pinezka do miejsca startu: https://maps.app.goo.gl/HDbQbbUXSSaCUchKA
Stąd ruszamy w stronę lasu, a droga niemal od razu zaczyna piąć się pod górę.
Miejsce rozpoczęcia wycieczki - zdjęcie z eventu "Grabowa - wies jak w górach", fot. D. Straszak
Kierujemy się na Kadłuby – wzgórze, które przez dziesięciolecia było jednym z najważniejszych miejsc narciarstwa zjazdowego na Jurze. Zaraz po wejściu do lasu droga się rozwidla. Możemy wybrać krótszy, ale znacznie bardziej stromy wariant idąc lasem na wprost albo łagodniejszą drogę prowadzącą w lewo szerokim łukiem przez las. Wybieramy oczywiście tę drugą – w końcu jesteśmy na spacerze, a nie na zawodach!

Łagodne podejści na Kadłuby w Grabowej - zdjęcie z eventu "Grabowa - wies jak w górach", fot. D. Straszak
W najwyższym punkcie wychodzimy w okolice linii energetycznej, po czym skręcamy bardzo szybko z powrotem w las i zaczynamy schodzić. To właśnie tutaj znajdował się dawny stok narciarski. Jego pozostałości w postaci stromej niezalesionej polany, słupów oświetleniowych i budynku dolnej stacji wyciągu zobaczymy schodząć wzdłuż stoku.
Pod linami skręcamy w las w kierunku dawnego stoku narciarskiego- zdjęcie z eventu "Grabowa - wies jak w górach", fot. D. Straszak
W dół stoku idziemy poczatkowo lasem, ale zaraz otworzy się przed nami otwarta stroma polana- zdjęcie z eventu "Grabowa - wies jak w górach", fot. D. Straszak
Po tych piachach trudno się schodzi - polecamy skrajem- zdjęcie z eventu "Grabowa - wies jak w górach", fot. D. Straszak
No i schodzimy tam gdzie kiedyż zjeżdzali narciarze....- zdjęcie z eventu "Grabowa - wies jak w górach", fot. D. Straszak
Do Grabowej na narty? - kiedy to było....
Dziś trudno sobie wyobrazić, że właśnie tutaj przez kilkadziesiąt lat działał jeden z ważniejszych ośrodków narciarstwa zjazdowego w okolicy. Historia zaczęła się w latach 60. XX wieku. W 1964 roku w zawierciańskim oddziale PTTK powołano Komisję Turystyki Narciarskiej, której przewodniczył łazowianin Lech Falkowski. To on zwrócił uwagę na Grabową – miejsce o dobrych warunkach terenowych i specyficznym mikroklimacie, dzięki któremu śnieg utrzymywał się tu wyjątkowo długo.
Na początku lat 70. stok przygotowywano do jazdy: usuwano krzewy i kamienie, a teren przeprofilowano, aby wydłużyć trasę. Wszystko wykonywano społecznie, a do prac wykorzystano nawet ciężki sprzęt z pobliskich kamieniołomów. 7 marca 1971 roku odbyły się tutaj pierwsze zawody narciarskie, w których wystartowało 27 zawodników. Kilka lat później pojawił się wyciąg. Konstruktorzy z FUM Poręba, pod kierownictwem inż. Stanisława Jędrusika, stworzyli charakterystyczny zaczepowy mechanizm, popularnie nazywany „wyrwirączką”. Narciarze nie musieli już mozolnie podchodzić na szczyt – mogli korzystać z mechanicznego wyciągu. Co ciekawe, stok był również oświetlony. Przez lata przyjeżdżali tu narciarze z całego regionu, a FUM Poręba organizował nawet autokarowe dojazdy. Wyciąg działał jeszcze na początku XXI wieku.
Dziś po dawnym ośrodku zostały przede wszystkim ślady w terenie i wspomnienia. Zmieniające się warunki zimowe oraz konkurencja większych ośrodków sprawiły, że stok ostatecznie przestał funkcjonować. Idąc tędy, warto jednak uruchomić wyobraźnię. Zamiast zielonego zbocza zobaczyć narciarzy, śnieg i charakterystyczną „wyrwirączkę” ciągnącą ich na górę.
Las, skały i widok na zamek
Spod dawnej dolnej stacji dawnego wyciągu ruszamy dalej. Wchodzimy w las, w którym dominują graby – a wśród nich można znaleźć naprawdę wiekowe okazy. To właśnie od tych drzew Grabowa wzięła swoją nazwę.

Grabowe lasy w Grabowej, idziemy u podnórza skalego wału....- zdjęcie z eventu "Grabowa - wieś jak w górach", fot. D. Straszak
Droga prowadzi u podnóża potężnego wapiennego wału skalnego. To jedna z wielu tutejszych skał ukrytych pomiędzy drzewami. Niektóre są dobrze widoczne, inne można minąć, nawet nie zdając sobie sprawy, że znajdują się tuż obok.
Po chwili docieramy do niebieskiego szlaku pieszego prowadzącego z Łaz do Grabowej, na którym skręcamy w prawo i po kilkuset metrach docieramy do jednego z najpiękniejszych punktów widokowych na trasie, na tzw. Skale. Przed nami Jura i Park Krajobrazowy Orlich Gniazd. Krajobraz jest zdominowany przez zalesione wzórza jurajskiego pasma niegowonicko-smoleńskiego: widać stąd charakterystyczną kopułę rezerwatu przyrody Góra Chełm (3 km) a na horyzoncie rozpoznawalny wyrażnie Zamek Ogrodzieniec (10 km).
Panorama z punktu widokowego na Skale w Grabowej - zdjęcie z eventu "Grabowa - wieś jak w górach", fot. D. Straszak
Warto zatrzymać się tutaj na dłużej. To jeden z tych widoków, przy których zaczynamy rozumieć, dlaczego Grabowa naprawdę zasługuje na określenie „wieś jak w górach”.
Czy w Grabowej stała średniowieczna wieża?
Od punktu widokowego schodzimy dalej niebieskim szlakiem w stronę wsi. Przy asfaltowej drodze mijamy stare rozdroże z krzyżem pośród kasztanowców. 
Skrzyżowanie z krzyżem pod kasztanami - zdjęcie z eventu "Grabowa - wieś jak w górach", fot. D. Straszak
Tu opuszczamy niebieski szlak i kierujemy się w stronę Ogrodzieńca, ale po chwili skręcamy w polną drogę posród dzikich łąk, prowadzącą na Wieszgórę, dawniej nazywaną Wieżną Górą lub Wieżnem. 
Skręcamy w polną drogę idąc w kierunku Góry Wieżnej, zwanej też Wieszgórą, Wieżgórą - a tam piekna letnia i kolorowa łąka - zdjęcie z eventu "Grabowa - wieś jak w górach", fot. D. Straszak
I właśnie tutaj zaczyna się jedna z najbardziej intrygujących historii Grabowej. Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą ze średniowiecza. Zachowane dokumenty majątkowe i sądowe, w tym najstarszy zapis z 1342 roku, pokazują, że Grabowa była wówczas własnością kilku rodów drobnej szlachty pochodzenia rycerskiego. Były tu folwarki, łany kmiece, karczmy (znamy nawet ich nazwy: Borowa i Cycek!), młyn i stawy na Centurii. Ale najciekawszy jest dokument z 1427 roku, w którym pojawia się spór pomiędzy Stanisławem a Janem z Grabowej dotyczący… wieży. Na tej podstawie przypuszcza się, że w Grabowej mogła istnieć średniowieczna budowla obronno-mieszkalna, być może wzniesiona już w XIV wieku. Nie wiadomo jednak, czy była murowana, czy drewniana. Nie znamy jej wyglądu ani dokładnego miejsca lokalizacji. A jednak pewien trop pozostał.
Wieżna Góra
Od średniowiecza jedna z części Grabowej nosiła nazwę Wieżne. Z czasem nazwa ewoluowała do form takich jak Wieżna Góra czy Wieżgóra, lub Wieszgóra i przetrwała do dziś. To właśnie na tym rozległym wzniesieniu mamy przed sobą szeroką panoramę Jury, a w oddali możemy zobaczyć Zamek Ogrodzieniec. Czy właśnie tutaj znajdowała się średniowieczna wieża, o którą spierali się Jan i Stanisław z Grabowej? Tego dziś nie wiemy. Nie zachowały się materialne pozostałości budowli, a miejsce nie zostało dotąd systematycznie przebadane archeologicznie. Możemy więc jedynie połączyć zachowane źródła, nazwę miejsca i jego położenie. I może właśnie to jest w tej historii najciekawsze – Grabowa wciąż ma swoje zagadki.
Panorama, której trudno się oprzeć
Wspinamy się jeszcze kawałek pod górę, ale nasza droga nie biegnie przez szczyt Wieżgóry tylko nieco poniżej wierzchołka. Tutaj warto się zatrzymać i odwrócić. Widzimy rozległą panoramę lesnych wzgórz ciągnących się od Niegowonic, aż do Smolenia. Widzimy Górę Chełm, Świniuszkę i Zaamek Ogrodzineiec na najwyższym wzniesieniu. Takie widoki zdecydowanie uwiarygodniają hipotezę dotyczacą domniemanej lokalizacji rycerskiej wieży obronnej właśnie w tym miejscu.


Widoki z Wieżgóry - zdjęcie z eventu "Grabowa - wies jak w górach", fot. D. Straszak
A potem schodzimy w kierunku wsi, ale wcześniej, zanim dojdziemy do perwszych zabudowań, skręcamy w polną drogę prowadzącą przez pola i pastwiska. I nagle lasy które widzieliśmy wcześniej po drugiej stronie Wieżgóry ustępują miejsca rozległej panoramie – widzimy drugą część Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd, bardziej płaską, a w nim Pustynię Błędowską rozdzieloną zieloną doliną Białej Przemszy. 
Za szczytem Wieżgóry skręcamy w polną drogę prowadzącą przez pola i pastwiska i widzimy Pustynie Błędowską - zdjęcie z eventu "Grabowa - wies jak w górach", fot. D. Straszak
Warto się tutaj rozejrzeć i wypatrzyć inne charakterystyczne punkty krajobrazu – kościół w Błędowie czy kominy ZGH w Bolesławiu.
To dobry moment, żeby po prostu się zatrzymać. Nie zawsze trzeba iść dalej.
Grabowa – wieś jak w górach
Polna droga sprowadza nas dalej w okolice pastwisk przy ulicy Podgórnej. Jeśli dopisze nam szczęście, zobaczymy pasące się tutaj kozy lub konie z pobliskiego gospodarstwa Skalna Podkowa.
Pastwisko gospodarstwa Skalna Podkowa - zdjęcie z eventu "Grabowa - wies jak w górach", fot. D. Straszak
W gospodarstwie można również kupić lokalne produkty – między innymi sery kozie i krowie, przetwory mleczne, jaja, octy owocowe i ziołowe. Na naszym evencie mieliśmy zoranizowaną degustację, ale Wy możecie się udać do gospodarstwa na zakupy - to bardzo blisko od pastwiska - dane kontaktowe znajdziecie u nas na stronie, a wizytówkę ułatwiającą dojazd znajdziecie na Mapach Google: https://maps.app.goo.gl/vDjvUTpFnkDodfaU7.

Najlepsze dery kozie i krowie - zdjęcie z eventu "Grabowa - wieś jak w górach", fot. D. Straszak
Degustacja produktów z gospodarstaw Skalna Podkowa z Grabowej - zdjęcie z eventu "Grabowa - wieś jak w górach" fot. D. Straszak
Z ulicy Podgórnej skręcamy w ulicę Źródlaną, która doprowadza nas do pierwszej z zabytkowych kapliczek – ufundowaną na początku XX wieku przez gospodarza Pawła Czaplę. W jej pobliżu znajdowało się niegdyś źródło, dlatego przy kapliczce ustawiono figurę św. Jana Nepomucena.
Kapliczka Czaplów przy ul. Żródlanej - zdjęcie z eventu "Grabowa - wieś jak w górach" fot. D. Straszak
Spod kapliczki idziemy w prawo wąską ulicą Ogrodową, którą docieramy do głównej drogi i schodzimy w dół wsi. Po drodze mijamy kościół, sklep i przystanek autobusowy. Po drugiej stronie drogi znajduje się kolejna kapliczka – znacznie starsza, pochodząca z przełomu XVIII i XIX wieku. W jej wnętrzu znajduje się ludowa rzeźba Ecce Homo.
Przy najstarszej klapiczce domkowej w okolicy - zdjęcie z eventu "Grabowa - wieś jak w górach" fot. D. Straszak
Zbliżamy się do końca naszej wycieczki . Stąd pozostaje już tylko zejście dalej w dół Grabowej i powrót ulicą Sosnową na parking przy cmentarzu.
A jeśli po drodze zauważycie na drogowskazach stare tabliczki wskazujące kierunek do… stoku narciarskiego, koniecznie się zatrzymajcie. To mały, trochę nostalgiczny ślad po czasach, kiedy zimą Grabowa naprawdę żyła narciarstwem.
Koniec wycieczki tam gdzie jej poczatek - zdjęcie z eventu "Grabowa - wieś jak w górach" fot. D. Straszak
Grabowa – trzeba ją odkryć
Ta około 6-kilometrowa pętla pokazuje Grabową z wielu stron. Jest trochę historii, trochę przyrody, trochę tajemnicy i bardzo dużo krajobrazu.
Bo Grabowa nie jest miejscem, które odkrywa się w pięć minut. Trzeba wejść w las, wspiąć się na wzgórze, zejść dawnym narciarskim stokiem, poszukać śladów średniowiecznej historii, spojrzeć na Jurę z Wieszgóry i przejść się wąskimi uliczkami starej wsi. I wtedy łatwo zrozumieć, skąd wziął się pomysł na tę trasę: Grabowa – wieś jak w górach.
Może trochę na końcu świata.
Ale zdecydowanie warta odkrycia.
Gmina Łazy - Najlepsza baza wypadowa na Jurę
Gmina Łazy jest bardzo dostępna komunikacyjnie - łatwo tu dojechać pociągiem i samochodem. Wschodnia i południowa część gminy leży na obszarze Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd oraz w jego otulinie. Spotkacie tu najdalej na zachód wysunięte jurajskie ostańce oraz wiele wspaniałych miejsc widokowych na Jurę. Liczne szlaki rowerowe prowadzą m.in. do Pustyni Błędowskiej (15 km), do Zamku Ogrodzieniec (15 km), do Zamku w Siewierzu (18 km). Prawie połowa obszaru gminy to tereny leśne, w których kryją się skały, meandrujące strumienie i liczne stawy. Można spotkać bobry, sarny, żurawie, a nawet łosie! Nie ma tu tłumów, można cieszyć się spokojem, kontaktem z przyrodą i odkrywać ciekawe zakamarki Jury troche mniej oczywistej!
Zostań z nami na dłużej
Zostań z nami na dłużej i odkryj, jak interesujące może być odkrywanie Jury od strony Gminy Łazy! To idealne miejsce dla tych, którzy szukają spokoju, pięknych widoków, bliskości natury i aktywnego wypoczynku, z dala od zgiełku i tłumów ludzi. Dobra infrastruktura, malownicze krajobrazy, piękna przyroda i liczne atrakcje sprawią, że zrelaksujesz sie i poczujesz tutaj naprawdę dobrze. Przekonaj się, zapraszamy.